Przetwarzanie danych osobowych w celu dochodzenia roszczenia przedawnionego

Utrwaliła się praktyka, zgodnie z którą administrator informuje osobę, której dane dotyczą, że na podstawie art. 6 ust. 1 lit. f rodo, będzie przetwarzał jej dane osobowe w celu dochodzenia roszczeń nie dłużej niż do czasu przedawnienia tych roszczeń.

Tymczasem prawo cywilne uprawnia administratora do dochodzenia roszczeń na drodze sądowej, a także pozasądowej, również po upływie terminu przedawnienia. Jeśli wierzytelność przysługuje przeciwko konsumentowi, jej dochodzenie jest możliwe, tylko wtedy kiedy przemawiają za tym względy słuszności, jednak w przypadku jednoosobowego przedsiębiorcy i osoby prawnej, roszczenie obezwładnia dopiero zarzut przedawnienia podniesiony przez dłużnika. Ten zarzut z kolei wierzyciel może odpierać na podstawie art. 5 k.c., twierdząc że skorzystanie przez dłużnika, w konkretnych okolicznościach, z uprawnienia jakim jest zarzut przedawnienia, urąga np. zasadom współżycia społecznego.

Art. 117. [Przedawnienie roszczeń majątkowych]
§ 1. Z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, roszczenia majątkowe ulegają przedawnieniu.
§ 2. Po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia, chyba że zrzeka się korzystania z zarzutu przedawnienia. Jednakże zrzeczenie się zarzutu przedawnienia przed upływem terminu jest nieważne.
§ 2(1). Po upływie terminu przedawnienia nie można domagać się zaspokojenia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi.
§ 3. (uchylony).

Art. 5. [Nadużycie prawa podmiotowego]
Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.

Zarzutu przedawnienia nie potrzebuje podnosić konsument przeciwko przedsiębiorcy, bo za niego to ustawodawca zdecydował, że domaganie się zaspokojenia roszczenia przedawnionego jest niedopuszczalne, a ocenę czy w konkretnych okolicznościach jednak przemawiają za tym względy słuszności pozostawił sądowi.


Art. 117(1). [Nieuwzględnienie upływu terminu przedawnienia roszczenia wobec konsumentów]
§ 1. W wyjątkowych przypadkach sąd może, po rozważeniu interesów stron, nie uwzględnić upływu terminu przedawnienia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi, jeżeli wymagają tego względy słuszności.
§ 2. Korzystając z uprawnienia, o którym mowa w § 1, sąd powinien rozważyć w szczególności:
1) długość terminu przedawnienia;
2) długość okresu od upływu terminu przedawnienia do chwili dochodzenia roszczenia;
3) charakter okoliczności, które spowodowały niedochodzenie roszczenia przez uprawnionego, w tym wpływ zachowania zobowiązanego na opóźnienie uprawnionego w dochodzeniu roszczenia.

Na pierwszy rzut oka mogło by się wydawać, że prawo ochrony danych nie współgra w tym wypadku z prawem cywilnym, ewentualnie praktyka polegająca na informowaniu o przetwarzaniu do czasu przedawnienia roszczeń jest niepoprawna i należałoby informować osobę, że jej dane mogą być przetwarzane wieczyście, bo administrator może nawet po 50 latach „obudzić się” i wnieść pozew, który będzie zasądzony o ile dłużnik nie podniesie zarzutu przedawnienia, albo sąd oceni że względy słuszności przemawiają za nieuwzględnianiem terminu przedawnienia w sprawie przeciwko konsumentowi.

Ta rozbieżność jest tylko pozorna, ponieważ wnikliwsza analiza, prowadzi do wniosku, że powody dla których roszczenie nie będzie oddalone ze względu na przedawnienie na drodze postępowania sądowego, pomimo upływu terminu przedawnienia, stanowią również usprawiedliwienie na gruncie prawa ochrony danych do przetwarzania tych danych, ponad początkowo zakładany okres.

Ciężar dowodu (zasada rozliczalności), że dane są przetwarzane legalnie, czyli że można je wykorzystywać w celu dochodzenia roszczeń po terminie, ze względu na szczególne okoliczności, obciąża administratora (wierzyciela). Nie może więc administrator stwierdzić, że to, iż dług jest przedawniony nie znaczy, że nie istnieje, i w takim razie może być dochodzony. O tym czy można dochodzić roszczenia decyduje cały system prawa, którego częścią jest również prawo ochrony danych osobowych.

Jest to dobry przykład na zobrazowanie odstępstwa od reguły, że prawo ochrony danych podąża za innymi gałęziami prawa (w kwestii oceny podstaw legalizacyjnych przetwarzania). W tym wypadku to prawo ochrony danych realnie koryguje (uzupełnia) prawo cywilne, możliwość realizacji uprawnień wynikających z prawa cywilnego. O ile bowiem prawo cywilne nie zabrania wnieść powództwa po wielu latach od upływu terminu przedawnienia (i nie dba o przyczynę takiego zachowania na etapie przed merytorycznym rozpoznaniem), to prawo ochrony danych w art. 5 ust. 1 lit. e rodo, zabrania przechowywać przez wiele lat od upływu terminu przedawnienia, dane osobowe niezbędne do wniesienia powództwa, chyba że zaistniałyby wyjątkowe okoliczności, które by to usprawiedliwiały (w obrocie profesjonalnym trudne do wyobrażenia).

Również pozasądowe dochodzenie roszczeń nie wymknie się regułom opisanym powyżej. Może więc wierzyciel (administrator), jeśli ma przekonywujące argumenty poparte dowodami, usprawiedliwiające dochodzenie roszczenia po terminie przedawnienia, odezwać się do dłużnika z wezwaniem do zapłaty przedawnionego roszczenia, ale nie może podejrzewając, że powództwo w sądzie byłoby oddalone, ponawiać monitów, licząc na to że dłużnik w końcu zapłaci. W przypadku roszczenia nieprzedawnionego kilkukrotna próba załatwienia sprawy w trybie pozasądowym może uchodzić za dopuszczalną, na gruncie art. 6 ust. 1 lit. f rodo. Natomiast przekroczenie granicy poza którą zaczyna się nękanie jest oczywiście niedopuszczalne zarówno przy długu przedawnionym jak i nieprzedawnionym. Nie jest więc tak, że wierzyciel może windykować (wysyłać pisma, dzwonić), dopóki dłużnik nie wniesie sprzeciwu (art. 21 rodo) co do przetwarzania opartego na art. 6 ust. 1 lit. f rodo, ponieważ ta podstawa nie może legalizować zachowań niedopuszczalnych na gruncie prawa cywilnego (naruszenie dóbr osobistych), karnego (stalking) czy wykroczeń. Czyli legalność przetwarzania danych na etapie przedsądowym na podstawie art. 6 ust. 1 lit. f rodo, musi być oceniana niezależnie od tego, czy dłużnik wniósł sprzeciw czy nie, ponieważ ta legalność nie zależy od szczególnej sytuacji dłużnika, której wykazania wymaga art. 21 rodo.

Rodo daje więc dłużnikowi dodatkowy instrument obrony przed napastliwym wierzycielem, w postaci skargi do PUODO, który może okazać się skuteczniejszy niż inne (cywilne, karne). Przed PUODO wierzyciel (administrator) wierzytelności przedawnionej będzie musiał wykazać, że są szczególne powody, dla których nie zwracał się o zapłatę w terminie i w związku z tym względy słuszności przemawiają za dochodzeniem roszczenia przedawnionego, co daje mu podstawę legalizacyjną do przetwarzania (już samego przechowywania) danych w tym celu – czyli ze względu na szczególne okoliczności art. 6 ust. 1 lit. f rodo obejmuje również czas po przedawnieniu. PUODO może też zablokować wierzyciela, który wprawdzie ma wierzytelność nieprzedawnioną, ale zamiast iść do sądu, zbyt uporczywie prowadzi windykację w trybie przedsądowym (zwłaszcza jeśli dłużnik wyraźnie odmawia zapłaty, kwestionując zasadność roszczenia).

Sytuacja administratora z roszczeniem nieprzedawnionym jest jednak dalece inna. Tutaj to ado ma silną podstawę do przetwarzania danych, w postaci przechowywania i wykorzystania na potrzeby postępowania sądowego, a dłużnik musiałby wykazać, że jego szczególna sytuacja usprawiedliwia zastosowanie art. 21 rodo, czyli zaprzestanie przetwarzania danych po skutecznym sprzeciwie (taki sprzeciw nigdy nie będzie skuteczny, bo wymagałby merytorycznej oceny zasadności roszczenia, do czego kompetencje ma tylko sąd powszechny). Co do windykacji przedsądowej ado może podejmować działania dopóki nie zbliży się do granicy naruszenia prawa, a w przypadku roszczenia przedawnionego ta granica jest bliżej, ponieważ moment na osi czasu jest taki, że administrator powinien niezwłocznie poddać ocenie sądu zarówno okoliczności usprawiedliwiające dochodzenie roszczenia po terminie przedawnienia jak i samą zasadność roszczenia.

Różnice te są zupełnie zrozumiałe, nie po to bowiem ustawodawca wprowadził instytucję dawności (jedną z jej postaci jest przedawnienie obok zasiedzenia, przemilczenia i prekluzji) korygującą rozbieżność stanu prawnego ze stanem faktycznym, żeby roszczenie naturalne (istnieje dług bez odpowiedzialności, co objawia się m.in. tym, że spełnienie świadczenia nie skutkuje bezpodstawnym wzbogaceniem i obowiązkiem zwrotu) w jakie przekształca się roszczenie po przedawnieniu, traktować tak samo jak takie co do którego istnieje możliwość jego wyegzekwowania (kompetencja wierzyciela do żądania od sądu zastosowania przymusu państwowego).